PODosłonami.pl

De Ruiter - pomidory
Yara

Początek sezonu w okolicach Kalisza

Od kilku lat na początku sezonu uprawy pomidorów powracał problem małej ilości światła, a czasem nawet „wyjątkowo małej” ilości światła. W tym sezonie ci, którzy zdecydowali się na bardzo wczesne rozpoczęcie uprawy – z nasadzeń grudniowych – nie narzekali na warunki na początku sezonu. Taka jest przynajmniej opinia wielu ogrodników z okolic Kalisza, znanych z bardzo wczesnego rozpoczynania produkcji pomidorów. W pierwszej połowie stycznia odwiedziłam kilka tamtejszych gospodarstw. Po pierwszych tygodniach uprawy większość producentów była zadowolona z przebiegu pogody i rozwoju roślin.

W Kościelnej Wsi

Uprawą pomidorów na powierzchni 2,8 ha zajmują się Maciej i Monika Woźniakowie. Pan Maciej mówi, że ogrodnictwem samodzielnie zajmuje się od 1999 roku, ale już wcześniej – od 70. lat ub. wieku, zdobywał doświadczenie w gospodarstwie prowadzonym przez rodziców, Krystynę i Mirosława Wozniaków. Najpierw były uprawy w tunelach, potem szklarnie o coraz nowszych konstrukcjach. Obecnie prowadzi uprawę m.in. w obiektach z 1999 r. (wysokość ściany bocznej 3,5 m) oraz w wybudowanej 3 lata temu 5-metrowej szklarni z firmy Kubo (reprezentowanej przez przedsiębiorstwo Top Plants). Szklarnie są wyposażone w podwójne kurtyny z firmy Svensson – cieniującą i termoizolacyjną.

W tym sezonie pierwsze partie rozsady pomidora Tomimaru Muchoo F1 dotarły do gospodarstwa 8 grudnia ub. r., na ten termin ogrodnik zamówił ją z fińskiej firmy OY Sigg-Plant AB, którą w Polsce reprezentuje Agroconsult. Jak mówi pan Maciej, rośliny – szczepione, dwupędowe – przyjechały z bardzo dobrze „wyrzuconym” pierwszym gronem i widocznym drugim, były mocne, z dobrym systemem korzeniowym. Posadzono je w zagęszczeniu 2,7 szt./m2. Przebieg pogody po wstawieniu roślin do szklarni był w tym roku bardzo korzystny. Słoneczny grudzień umożliwił niezakłócony wzrost i rozwój roślin. Gdy odwiedziłam gospodarstwo 11 stycznia, miały one zawiązane owoce w dwóch pierwszych gronach, trzecie zaczynało kwitnąć. Jeśli dalsza uprawa będzie przebiegać bez problemów, pierwsze zbiory, zdaniem właścicieli, powinny nastąpić pod koniec lutego. Pan Maciej zwracał jednak uwagę, że przy tak wczesnym sadzeniu trzeba bardzo uważnie monitorować przebieg pogody i wszystkie parametry uprawy, obserwować rośliny oraz szybko reagować – stymulować ich generatywne tendencje przez odpowiednie sterowanie klimatem (w tym gospodarstwie pracuje komputer klimatyczny Sercom) i nawadnianiem (podejmowanie decyzji o nawadnianiu jest wspomagane przez informacje z automatycznego WCMu).

Rozsadę wielkoowocowej odmiany Growdena F1, którą zamówiono w Gospodarstwie Ogrodniczym T. Mularski, przywieziono 21 grudnia. Rośliny (również szczepione, dwupędowe) miały wówczas widoczne pierwsze grono, były dobrej jakości, ze zdrowym systemem korzeniowym. – Rozsadę kupuję już od 15 lat i z zadowoleniem stwierdzam, że cały czas poprawia się jej jakość, widać, że konkurencja na rynku rozsadowym robi swoje – stwierdził pan Maciej. Odmianę tę posadzono w zagęszczeniu 2,4 szt./m2. Po trzecim lub po piątym gronie, w zależności od przebiegu pogody, uprawa zostanie zagęszczona do 3,2 pędów na 1 m2. Growdena F1 była stawiana na otwory w matach, kiedy zaczęło kwitnąć drugie grono, a pierwsze było już dobrze rozwinięte. Podobnie sadzono pomidory malinowe i, jak zauważył ogrodnik, takie dłuższe przetrzymywanie roślin obok otworów korzystnie wpłynęło na zakwitanie i zawiązywanie owoców, łatwiej było sterować wzrostem i rozwojem roślin. Pod koniec stycznia sadzono odmianę Altadena F1, która była w tym gospodarstwie w próbach już w ubiegłym roku (150 roślin) i w tym sezonie państwo Woźniakowie zdecydowali się zwiększyć jej nasadzenia, ze względu na wczesność i wysoką jakość owoców. Wcześniej z wielkoowocowych pomidorów uprawiali głownie Growdenę F1, którą cenili za bardzo dobry smak „prawdziwego, czerwonego pomidora” – jak to określił pan Maciej. Mimo że pod względem jakości ustępują one nowszym odmianom, to ze względu na wysokie walory smakowe, w tym sezonie także część powierzchni przeznaczyli na tę odmianę. W pierwszych trzech gronach pomidorów wielkoowocowych pozostawiano po 3 owoce, na szypuły gron zakładano podtrzymujące je łuczki.

W bieżącym sezonie na całej powierzchni uprawa jest prowadzona w podłożu Grotop Expert, a rozsada została wyprodukowana w kostkach z firmy Cultilene. Przed sadzeniem pod kostki podawano preparat Trianum – stosowany jest w tym gospodarstwie już od 4 lat i, w ocenie pana Macieja, dobrze wpływa na rozbudowę i zdrowotność korzeni. Równocześnie zrezygnowano z profilaktycznego podawania Previcuru, jest stosowany jedynie w razie potrzeby.

Grudzień był nie tylko słoneczny, ale także dosyć ciepły – przy dodatniej, wręcz wiosennej temperaturze zewnętrznej, w czasie przednocnego schładzania szklarni („prenajt”) trzeba było dosyć mocno otwierać wietrzniki. Okazało się, że miało to również swoje złe strony – w okolicy znajdują się plantacje warzyw polowych (również pan Maciej uprawia m.in. kapustę i kalafiory), ciepła pogoda sprzyjała nieprzerwanemu rozwojowi szkodników i ich nalatywaniu do szklarni – w grudniu pojawił się mączlik szklarniowy. Udało się opanować ten problem metodami biologicznymi (wprowadzono dziubałeczka mączlikowego – Macrolophus pygmaeus), a poźniejszy kilkudniowy mróz wymroził szkodniki bytujące na zewnątrz. W gospodarstwie używane są entomofagi z firm Syngenta Bioline i Agroconsult, także trzmiele pochodzą od z tych samych dwóch źródeł. Szczególnie w przypadku żywych organizmów taka dywersyfikacja dostaw (również rozsada pochodzi z dwóch firm) jest, w ocenie pana Macieja, bezpieczniejszym rozwiązaniem dla ogrodnika.

W Brudzewie

W gospodarstwie Karola Janasa (czyt. też PO 2/2015) w tym sezonie, podobnie jak w poprzednim, pomidory trafiły do szklarni na początku grudnia (5-7.12.2015 r.). W podobnych terminach rozpoczął uprawę ojciec pana Karola – Kazimierz i brat – Sebastian.

Jak ocenia pan Karol, pogoda w grudniu i pierwszych dniach stycznia bardzo sprzyjała wczesnej uprawie pomidorów. Było słonecznie i mimo że w pierwszych tygodniach dzień się skracał, to ilość światła wystarczała młodym roślinom o niewielkich jeszcze wymaganiach świetlnych. W ocenie właściciela plantacji, w porównaniu z poprzednim sezonem w tym okresie, ilość światła była w bieżącym o około 30% wyższa. Ci, którzy zdecydowali się na bardzo wczesne sadzenie, nie mieli więc w tym sezonie powodów do narzekania. W ocenie pana Karola, w ich rejonie niewielu ogrodników decyduje się na rozpoczynanie uprawy na początku grudnia. Więcej osób wybiera sadzenie pomidorów tuż przed świętami lub na początku stycznia. – My co roku trzymamy się wczesnego terminu sadzenia, na początku grudnia. Ma to związek m.in. z organizacją pracy w gospodarstwie, pracownicy muszą mieć ciągłość zatrudnienia – stwierdza pan Karol.

Pogorszenie warunków świetlnych nastąpiło dopiero w pierwszej dekadzie stycznia i konieczne okazało się obniżenie średniej temperatury dobowej, aby zapobiec „wyciąganiu się” roślin. Początek uprawy w gospodarstwie w Brudzewie był natomiast nie tylko słoneczny, ale także dosyć ciepły (jak na tę porę roku – wyjątkowo ciepły). Mimo że w szklarni oprócz kurtyn była podwieszona folia perforowana, to ani razu nie było potrzeby rozciągania jej nad roślinami, mogły więc one maksymalnie wykorzystywać naturalne światło. Zapowiadano wprawdzie jeszcze mrozy w styczniu, ale w ocenie ogrodnika rośliny były już mocno zaawansowane we wzroście (11 stycznia, gdy odwiedziłam to gospodarstwo, zaczynało kwitnąć trzecie grono) i miały coraz większe zapotrzebowanie na światło. Dlatego zaciąganie folii nie byłoby już korzystne, gdyż zawsze ogranicza ona w pewnym stopniu dostęp światła i wpływa na zwiększenie wilgotności. – Były takie dni, że w ogóle nie zaciągałem kurtyny termoizolacyjnej. Gdy w nocy na zewnątrz było plus 4-5° C, wtedy nawet w nocy jej nie zaciągaliśmy – wyjaśniał pan Karol. W takich warunkach, przy zaciągniętej kurtynie, temperatura dolnych rur utrzymywałaby się na poziomie 35-40°C, co wystarczyłoby do uzyskania zadanych parametrów klimatu, ale takie warunki byłyby niekorzystne dla roślin. Lepiej, gdy dolna rura ma przynajmniej 45°C. Zdarzało się nawet, że w nocy nieznacznie otwierano wietrzniki, by stworzyć tzw. aktywny klimat, sprzyjający rozwojowi roślin (różnicę temperatury między ogrzewaniem a wietrzeniem ustawiano np. na 0,2°C). Podczas późniejszych znacznych spadków temperatury do minus 15-17°C nie było problemów z dogrzaniem szklarni, wówczas oczywiście na noc zaciągano kurtynę termoizolacyjną.

W bieżącym sezonie w szklarniach pana Karola rosną odmiany Edamso F1 i Tomimaru Muchoo F1, obie zaszczepione na podkładce Kardia F1. Ich dwupędowa rozsada została wyprodukowana w Gospodarstwie Ogrodniczym T. Mularski, w kostkach 10 x 10 cm. Rozsada w chwili odbioru miała „wyrzucone” pierwsze grono. Początkowo rośliny przetrzymywano obok otworów na matach (Grotop Master), a w otwory wstawiano je przed świętami – wtedy u 80-85% roślin kwitło pierwsze grono. Początkowe zagęszczenie uprawy wynosiło 2,5 szt./m2, później – w zależności od pogody – najprawdopodobniej za czwartym gronem, będzie wyprowadzany dodatkowy pęd i zagęszczenie zwiększy się do 3,2 szt./m2.

Mimo że te dwie odmiany różnią się nieco pod względem wymagań klimatycznych i sposobu prowadzenia (Edamso F1 od początku ma mocniejsze rośliny, bardziej wegetatywne i muszą być one lepiej dogrzane), są uprawiane w jednej szklarni – nie jest to jednak problemem, gdyż możliwe jest ustawienie w niej 4 rożnych stref klimatycznych.

W testach odmianowych w szklarni w Brudzewie sprawdzane są w tym roku pomidory całogronowe z firm Enza Zaden („numer” E15M.40620 F1 ) oraz z firmy Axia (Marnax F1, tzw. duże grono – fot. 6). Rośliny obu miały liczne kwiaty w pierwszych gronach, szybko rosły i rozwijały się. Zdaniem pana Karola, coraz większe jest zainteresowanie odbiorców pomidorami całogronowymi, dlatego warto przymierzyć się do ich uprawy.

U żadnej odmiany na tej plantacji nie wystąpiły w tym sezonie problemy z zawiązywaniem owoców – pierwsze grona były dobrze zawiązane. Redukcję liczby owoców u odmiany Edamso F1 prowadzono pozostawiając w gronach po 4 sztuki, a u Tomimaru Muchoo F1 – po 3. Zabieg ten jest wykonywany dopiero wtedy, gdy owoce w gronach są wyraźnie wykształcone. Pan Karol spodziewał się, że przy w miarę normalnym przebiegu pogody, bez większych negatywnych „niespodzianek”, pierwsze handlowe ilości pomidorów powinien zebrać na Dzień Kobiet.

W szklarniach w Brudzewie do zapylania pomidorów wykorzystywane są już od lat polskie trzmiele z hodowli w okolicach Kalisza – zdaniem ogrodnika, sprawdzają się one bardzo dobrze, są żywotne, niezmęczone transportem. Przed ustawianiem roślin na otworach w matach pod kostkę podawany jest biologiczny preparat Trianum, który zapewnia dobrą zdrowotność systemu korzeniowego. Ze względu na pogodę sprzyjającą wczesnemu pojawieniu się szkodników, od początku prowadzono monitoring – w rzędach były rozwieszone taśmy lepowe. Już na początku stycznia zaplanowano program ochrony biologicznej (opracowany razem z Markiem Sową z firmy Syngenta) – introdukcję entomofagów rozpoczęto 20 stycznia, najpierw wprowadzano dziubałeczka mączlikowego (Macrolophus pygmaeus), później dobrotnicę szklarniową (Encarsia formosa).

W Kolonii Kokanin

Marcin i Małgorzata Golasińscy kontynuują działalność rozpoczętą w latach 80. ub. wieku przez rodziców pana Marcina. Zajmują się uprawą pomidorów na powierzchni 9 tys. m2, a od 11 lat produkują także szczepione siewki pomidora. Początkowo szczepili pomidory tylko na własne potrzeby – uprawę prowadzą wyłącznie z rozsady szczepionej, dwupędowej – ale z czasem zaczęli zaopatrywać także znajomych ogrodników z okolic Kalisza, przeważnie gospodarstwa prowadzące uprawę na małej powierzchni, do 2 ha. Rocznie produkują 150-200 tys. szczepionych siewek. Szczepieniem pomidorów zainteresował ich Piotr Słomiany, gdy pracował w firmie De Ruiter. Od niego także nauczyli się szczepienia metodą japońską. – Najpierw zrobiliśmy dla siebie rośliny szczepione tylko do uprawy w małej szklarni, potem przez dwa lata szczepiliśmy całą rozsadę, a później pojawili się chętni na szczepione siewki – mówi pan Marcin.

W tym roku okoliczni ogrodnicy zamawiali przede wszystkim szczepione siewki pomidorów malinowych, głownie odmiany Tomimaru Muchoo F1, było zapotrzebowanie także na Framboo F1 czy Rapanui F1 oraz na niewielkie ilości wielkoowocowego pomidora Torero F1 (w ubiegłym roku była to najczęściej zamawiana odmiana). Najpopularniejszą podkładką od lat jest Maxifort F1. W małych gospodarstwach nastawiono się głownie na produkcję pomidorów malinowych, również państwo Golasińscy uprawiają w tym sezonie wyłącznie odmianę Tomimaru Muchoo F1. Ich zdaniem, z kolei duzi producenci nie zwiększają powierzchni „malinówki” lub nawet zmniejszają ją i nastawiają się na produkcję innych typów, m.in. odmian całogronowych, coraz popularniejszych w masowym handlu.

Jak oceniali ogrodnicy z Kolonii Kokanin, ciepła pogoda w listopadzie i grudniu sprzyjała produkcji szczepionych siewek, nie trzeba było ponosić zbyt wysokich kosztów ogrzewania, a na tym etapie produkcji roślin nie jest potrzebne bardzo silne promieniowanie słoneczne (nawet jest niekorzystne, bo powoduje nadmierny wzrost temperatury w tunelikach, w których zrastają się siewki). Nie było problemów z kiełkowaniem nasion ani z produkcją siewek.

W tym roku gros klientów zamawiało siewki na terminy od 15 listopada do 20 grudnia, czyli podobnie jak w poprzednim sezonie. Sadzenie rozsady uzyskanej z tych siewek przypadało głownie na początku stycznia. Również państwo Golasińscy sadzili pomidory w pierwszym tygodniu stycznia. Uprawę prowadzą w tym sezonie w matach Cultilene Exxellent. Początkowe zagęszczenie wynosi 2,7 szt./m2, później będzie zwiększone do 3,15 szt./m2.

Tomimaru Muchoo F1

Tomimaru Muchoo F1 uprawie państwa Golasińskich – rośliny ustawione obok otworów na matach na początku stycznia

W Oszczeklinie

W gospodarstwie Wiesławy i Zenona Janiaków, którzy prowadzą uprawę pomidorów na powierzchni 1,3 ha, początek produkcji przypadł w tym roku na 7 stycznia. W tym terminie rozsadę rozstawiono obok otworów na matach wełny mineralnej (używane są Grotop Master), w zagęszczeniu 2,5 szt./m2, w którym rośliny prawdopodobnie pozostaną do końca sezonu (ogrodnicy nie planują zagęszczania uprawy, ale to będzie zależeć od kondycji roślin).

W tym roku państwo Janiakowie zdecydowali się na uprawę odmian wielkoowocowych   i Ducovery F1 oraz Torero F1. Szczepiona (na podkładce Maxifort F1), dwupędowa rozsada została wyprodukowana w Grupie Producentów Rozsad Krasoń. Państwo Janiakowie już od kilku lat zamawiają jednak rośliny 38-dniowe (określane czasem także jako tzw. półprodukt), jeszcze przed wytworzeniem gron kwiatowych. Sadzonki były bardzo dobrej jakości, krępe, zdrowe, w chwili dostawy miały około 25-30 cm wysokości i dobrze wykształcone równe dwa pędy. Początkowo były przetrzymywane na matach (obok otworów) w zwiększonym zagęszczeniu (5 szt./m2), a po 10 dniach już ostatecznie rozstawiane.

Taki sposób rozpoczynania uprawy – z zamawianiem młodej rozsady i wydłużonym czasem jej aklimatyzowania w szklarni, przed ustawieniem na otworach – ogrodnicy praktykują już od kilku lat. Ich zdaniem, w ten sposób rośliny trafiające z intensywnie doświetlanych mnożarek do niedoświetlanych szklarni lepiej się przystosowują do nowych warunków. Unika się więc gwałtownej zmiany warunków w czasie kwitnienia, dlatego nie ma kłopotów z niezawiązywaniem czy zamieraniem gron – rośliny po zaaklimatyzowaniu się dobrze zawiązują pierwsze grona. Również nigdy nie było problemów z kondycją systemu korzeniowego. W tym sezonie rozwojowi młodych roślin w szklarni w Oszczeklinie sprzyjała też słoneczna pogoda w grudniu i w pierwszych dniach stycznia.

Odmianę Ducovery F1 państwo Janiakowie uprawiają w tym sezonie po raz pierwszy, widzieli ją dotychczas w próbach i wybrali ze względu na atrakcyjny wygląd owoców i ładny, ciemny ich kolor. Pod względem wczesności plasuje się ona pomiędzy dobrze już znanym Torero F1 a Foronti F1. Także pomidor Securitas F1 będą uprawiać pierwszy raz – więcej na temat tych wielkoowocowych odmian będą więc mogli powiedzieć za kilka miesięcy.

W uprawie i pielęgnacji roślin w Oszczeklinie praktykowane są podobne rozwiązania, jak w poprzednich gospodarstwach – pod kostki podawane jest Trianum. Ochronę biologiczną rozpoczyna się od wprowadzenia dziubałeczka mączlikowego i – jeśli okaże się konieczne – dobroczynka szklarniowego. W ustaleniu programu ochrony biologicznej pomaga specjalista – Roman Szyszka. Trzmiele do zapylania ogrodnicy kupują z dwóch firm – Syngenta Bioline oraz Koppert.

Artykuł został opublikowany w czasopiśmie „Pod Osłonami” 1/2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Program Ochrony Roślin
HortiAdNet