PODosłonami.pl

Cultilene pod naglowkiem - nowy
Agro-Sorb
Yara

Trochę historii polskiego ogrodnictwa szklarniowego

Takie między innymi tematy omawiano podczas jesiennego spotkania w miejscowości Siła na Mazurach, zorganizowanego przez markę De Ruiter wraz z partnerami. O historii rozwoju i teraźniejszości ogrodnictwa szklarniowego w Polsce mówił Tomasz Badzian – dyrektor sprzedaży firmy Saint-Gobain Cultilene, reprezentujący ją w Europie wschodniej.

Tomasz Badzian, (z lewej), dyrektor Saint Gobain Cultilene w Polsce i krajach wschodnich, przypomniał historię rozwoju ogrodnictwa szklarniowego w Polsce

Tomasz Badzian, (z lewej), dyrektor Saint-Gobain Cultilene w Polsce i krajach wschodnich, przypomniał historię rozwoju ogrodnictwa szklarniowego w Polsce, obok Wojciech Juńczyk z Saint-Gobain Cultilene)

„Kombinaty szklarniowe”

Jak informował Tomasz Badzian ogrodnictwo szklarniowe intensywnie rozwija się w Polsce od około 4 dekad. W latach 70. ub. wieku duże gospodarstwa szklarniowe, tzw. kombinaty, lokalizowano w pobliżu dużych miast. I te tendencje wracają obecnie, jednak w wersji ekonomicznie sprawniejszej – w krajach zachodnich lansowane jest m.in. hasło local for local, zachęcające do produkcji żywności lokalnie, jak najbliżej miejsca zbytu (w skrajnej, ciągle jeszcze niszowej wersji rozwija się nawet ogrodnictwo miejskie – urban farming). W Polsce przed 40 laty budowano w pobliżu dużych miast szklarnie bułgarskie lub rosyjskie, były to konstrukcje modułowe, 6-hektarowe. Łączna powierzchnia „pod szkłem” w najlepszym okresie – w połowie lat 70. wynosiła wtedy około 500 ha. Planowano budowę 1000 hektarów takich obiektów, nastąpił jednak krach ekonomiczny i planów tych nie udało się zrealizować. W szklarniach uprawiano wówczas głównie pomidory, ogórki, ale także gerbery, róże i goździki. Dominowało podłoże torfowe, keramzyt, piasek i perlit. Plony były znacznie niższe od osiąganych obecnie. Jak przekazał wykładowca, w uprawie pomidorów w dwóch cyklach uzyskiwano wówczas plony około 14 kg/m2. Na miejscu części z ówczesnych gospodarstw po wielu przekształceniach własnościowych i modernizacji do dziś z powodzeniem prowadzona jest produkcja warzyw szklarniowych. Było to możliwe dzięki ludziom, którzy z czasem zdecydowali się na zagospodarowanie upadających oraz często źle zarządzanych i niedofinansowanych „kombinatów szklarniowych”. Wykonali oni, jak określił T. Badzian, pionierską pracę biznesową w naszym ogrodnictwie osłonowym i mieli duży wpływ na jego modernizację oraz obecną kondycję. Z tych gospodarstw wywodzi się zresztą duża część dobrze wykształconej kadry w naszym ogrodnictwie, ludzie ci z czasem przygotowali do pracy w tym biznesie swoich następców.

Gospodarstwa indywidualne

Równocześnie z „kombinatami” funkcjonowały gospodarstwa indywidualne, w których rozwijano uprawy pod osłonami, w latach 70. ogrodnicy ci określani byli często jako „badylarze”. Gospodarowali zwykle w niewielkich w obiektach, o powierzchni 2-4 tys. m2, co wówczas pozwalało dobrze funkcjonować na rynku i uzyskiwać satysfakcjonujące dochody. Taka produkcja również rozwijała się w pobliżu rynków zbytu, w okolicy dużych miast, np. w pobliżu Warszawy były to takie miejscowości, jak Jabłonna czy Kępa Baranowska. Do dziś przetrwały jednak nieliczne z ogrodnictw w tym i innych podmiejskich rejonach. Później dużym wyzwaniem dla tego sektora (podobnie zresztą jak dla całej gospodarki) była niemal 700% inflacja w latach 90.).

Ciągły rozwój

Szklarniowe uprawy zaczęły się ponownie intensywnie rozwijać po przemianach własnościowych na początku lat 90. Na naszym rynku zaczęły działać zachodnie firmy oferujące środki produkcji – między innymi wełnę kamienną i nasiona plennych odmian do produkcji towarowej. Korzystanie z wzorców holenderskich i zmiana technologii uprawy pociągnęły za sobą duże przekształcenia jakościowe i ilościowe w produkcji warzyw pod osłonami. Rozpoczęto modernizację „kombinatów”, zaczęły się też intensywnie rozwijać indywidualne gospodarstwa szklarniowe w wielu rejonach (m.in. okolice Góry Kalwarii i Otwocka, Kalisza, Pleszewa). Z czasem ogrodnicy zaczęli budować wyższe i większe holenderskie obiekty typu Venlo, początkowo inwestowano głównie w konstrukcje używane, później w nowe, coraz bardziej nowoczesne. Od lat 90. do teraz ciągle rozwijała się także technologia uprawy. Obecnie, wg informacji przekazanych przez wykładowcę, mamy w Polsce ok. 1200 ha nowoczesnych szklarni przeznaczonych do uprawy warzyw. W szklarniach prowadzona jest niemal wyłącznie produkcja bezglebowa, głównie w wełnie kamiennej (95%). W produkcji warzyw szklarniowych zdecydowanie przeważa pomidor (80%), produkowany z rozsady pochodzącej ze specjalistycznych firm, najczęściej szczepionej na podkładkach, dwupędowej. Plony w takich uprawach w przedłużonym cyklu przekraczają już 50 kg/m2, a dąży się do tego, by osiągnęły 60 kg/m2. Gospodarstwa powiększają się, by stać się partnerami dla supermarketów. Aby funkcjonować na współczesnym rynku, wdrażają zaawansowane systemy kontroli jakości, potwierdzane międzynarodowymi certyfikatami. Na coraz szerszą skalę wprowadzają ochronę biologiczną. Powiększają asortyment uprawianych odmian. W technologii uprawy przyjmują się kolejne rozwiązania holenderskie – np. uprawa z doświetlaniem asymilacyjnym czy pokrywanie szklarni szkłem dyfuzyjnym. Zwiększa się stopień automatyzacji produkcji i przygotowania do sprzedaży. Powstają grupy producentów, centra marketingowe i logistyczne. A na co, prowadząc biznes ogrodniczy, trzeba się nastawiać w przyszłości? Zdaniem Tomasza Badziana, uogólniając – należy nadal nadążać za zmieniającym się światem. Na pewno warto dbać o własny rynek, próbować uprawy specjalnych, tzw. smakowych pomidorów, promować dobrą markę swoich produktów. Warto także śledzić nowinki techniczne i technologiczne.

Artykuł pochodzi z czasopisma Pod Osłonami 1/2018, które jest dostępne w wydawnictwie Hortpress.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

HortiAdNet