PODosłonami.pl

Cultilene 2
Mularski 3
Yara

Wzorowo, nowocześnie i z głową – relacja z gospodarstwa Ernesta i Agnieszki Kaźmierczaków

Ernest i Agnieszka Kaźmierczakowie, którzy prowadzą uprawę pomidorów w Kucharach i Warszówce, zostali laureatami ubiegłorocznej, dziesiątej edycji konkursu Wzorowy Ogrodnik. Rozwój ich gospodarstwa (pisaliśmy o nim w PO 2/2014) robi duże wrażenie. Ogrodnicy stawiają nie tylko na powiększanie powierzchni uprawy, ale także na wprowadzanie nowoczesnych i energooszczędnych rozwiązań. Tajemnicą ich sukcesu jest ciężka praca, a także konsekwencja w realizowaniu założonych celów i… marzeń z dzieciństwa. Na pytanie, co tytuł ten zmienił w ich życiu i pracy, pan Ernest odpowiedział w bezpośredni sposób, że pracuje się tak samo, jak przedtem, może tylko motywacja do działania jest silniejsza. Ta krótka i zwięzła odpowiedź i późniejsza wizyta w szklarniach państwa Kaźmierczaków przekonują, że gdy się dobrze wie, czego się chce i konsekwentnie do tego dąży, bardzo wiele można osiągnąć.

Ernest Kaźmierczak

Coraz wyższe, coraz nowocześniejsze

Od czasu mojej ostatniej wizyty w Kucharach k. Kalisza powierzchnia uprawy wzrosła do 14 ha – powiększyła się o 4 hektary nowoczesnej szklarni (z tego 8 ha znajduje się w Kucharach, a 6 w odległej o 10 km Warszówce). Starsze szklarnie (o wysokości 4,8 m) w Warszówce pochodzą z firmy Gakon, nowsze wybudowane w Kucharach z Certhona – ich wykonawcą było przedsiębiorstwo Jaksa. Na dachu tych szklarni położone jest szkło hartowane, ściany boczne wykonane są z podwójnych płyt poliwęglanowych o dobrych właściwościach izolacyjnych. Są to obiekty 6-metrowe i wyższe – najnowszy ma wysokość 6,3 m. Między tymi szklarniami – mimo że różnica wysokości wynosi tylko 30 cm – odczuwalna jest niewielka różnica klimatu (warunki klimatyczne kontrolowane są za pomocą komputera klimatycznego Priva Connext) – w wyższym obiekcie utrzymuje się nieznacznie niższa zarówno temperatura, jak i wilgotność.

W obu szklarniach odległość między rynnami wynosi 2 m (w nawach są po 4 rzędy), ale w najnowszej nieco szerzej rozmieszczone są druty podtrzymujące rośliny (prowadzone są w „szerszym systemie V”, dzięki czemu rośliny są lepiej doświetlone).

Nad rynnami uprawowymi umieszczone są po 3 rury ogrzewania wegetacyjnego, co dobrze się sprawdza przy 4 rzędach w nawie. Nie ma natomiast górnych rur grzewczych. Ciepło do 8-hektarowego obiektu dostarczają dwa kotły z firmy Crone, każdy o mocy 5MW. Oprócz pieców w systemie grzewczym jest również zbiornik buforowy o pojemności 2 tys. m3, dzięki czemu kotły są efektywniej wykorzystywane i pracują równomierniej, co pozwala przedłużyć okres ich eksploatacji.

Po pierwszym sezonie uprawy w najnowszej szklarni pan Ernest zaobserwował tylko nieznaczne zróżnicowanie wzrostu i plonowania pomidorów w obiektach – wiosną pomidory z wyższej szklarni są trochę większe, później różnica ta nie jest już zauważalna. Inna, jednak również niewielka, różnica polega na tym, że w najwyższej szklarni trochę wcześniej włącza się system grzewczy, np. po przednocnym schładzaniu, i temperatura rur jest o 3-5°C wyższa.

Na pewno dokładniejsze wnioski można będzie wyciągnąć po kilku sezonach. Po dotychczasowych doświadczeniach z pracą w szklarniach o różnej wysokości pan Ernest zauważa jednak, że gdyby miał stawiać kolejną szklarnię, to decydowałby się właśnie na wysokość między 6 a 6,5 m, na pewno nie mniejszą niż 6 m, z kolei budowanie 7 m obiektów w polskich warunkach nie jest, jego zdaniem, uzasadnione.

Transport wewnętrzny i sortowanie

W wysokich obiektach do pielęgnacji roślin wykorzystywane są wózki automatyczne z firmy Bogaerts Greenhouse Logistic, z tego samego przedsiębiorstwa pochodzi system transportu indukcyjnego. Podczas zbiorów używane są wózki z firm Berg Hortimotive i Metazet.

Sortownia została wyposażona w nową sortownicę z firmy Greefa i linię automatycznie rozładowującą skrzynki oraz pakującą ładunki paletowe (w Kucharach sortowane są także pomidory ze szklarni należącej do siostry pana Ernesta).

Nowa sortownica Greefa GeoSort o wydajności 10-12 ton na godzinę jest wyposażona w urządzenie do automatycznego wysypywania pomidorów z plastikowych skrzynek, do których są zbierane. System ten jest o wiele delikatniejszy niż ręczne wykonywanie tej czynności. Dzięki temu, jak wyjaśnia pan Ernest, bezpiecznie można sortować pomidory malinowe zbierane razem z szypułkami. Dotychczas zauważył jedynie nieznaczne uszkodzenia szypułek, ale ten problem można, jego zdaniem, rozwiązać poprzez staranniejsze układanie pomidorów w skrzynkach podczas zbioru. Posortowane pomidory przy poszczególnych wyjściach urządzenia pracownice umieszczają w kartonowych skrzynkach i ważą. Gdy pomidory kierowane są do sieci handlowych, na końcowym etapie na owocach umieszcza są naklejki.

W większości gospodarstw pomidory malinowe są zbierane bezpośrednio do opakowań, w których będą sprzedawane. Zdaniem pana Ernesta, gdy ma się jednak różnych odbiorców i do każdego trzeba dostarczać towar w innych skrzynkach kartonowych, a do tego zamówienia określonych ilości spływają na bieżąco w czasie, gdy trwa zbiór, o wiele wygodniejszym rozwiązaniem jest system funkcjonujący w jego gospodarstwie. W każdej chwili można zmienić skrzynki kartonowe na stanowiskach do pakowania i nie ryzykuje się, że zbyt duża ilość towaru zostanie niewłaściwie zapakowana. Przy zbiorze bezpośrednio do finalnych opakowań bardzo trudno byłoby nad tym zapanować. Dodatkowo, pracownicy podczas zbioru nie byliby w stanie dokładnie posortować owoców pod względem wielkości i skontrolować ich jakości – m.in. wychwycić ewentualne przebarwienia – a wymagania odbiorców co do sposobu przygotowania towaru do sprzedaży są wysokie.

Schemat uprawy

Uprawa w Kucharach kończy się zwykle około połowy listopada, a rozsada na kolejne nasadzenie przyjeżdża w pierwszej połowie grudnia – przeważnie między 7 a 15 grudnia (w czasie przerwy w uprawie dezynfekcję obiektów wykonuje firma zewnętrzna). W tym sezonie rozsada (dla całej uprawy szczepiona, dwupędowa) pochodziła od dwóch producentów – pierwsza partia z Grupy Producentów Rozsad Warzyw Krasoń dotarła do gospodarstwa 7 i 8 grudnia, rośliny z mnożarek Grupy Mularski przyjechały 9 i 10 grudnia. Rośliny zostały przygotowane w kostkach Plantop z firmy Grodan, a uprawa prowadzona jest w matach Grotop Master. W otwory w matach pomidory zostały wstawione po upływie około 2 tygodni od wniesienia do szklarni, w zagęszczeniu 2szt./m2, później za czwartym gronem wyprowadzano dodatkowe pędy zwiększając zagęszczenie do 3,0 szt./m2, finalne zagęszczenie będzie wynosić 3,5szt./m2. Od początku uprawy rośliny są dokarmiane dwutlenkiem węgla, dostarcza go firma Messer. Przy zamkniętych wietrznikach w szklarni utrzymuje się około 800 ppm tego gazu, przy otwartych – około 500 ppm.

W tym gospodarstwie już od kilku lat na całej powierzchni uprawiany jest pomidor malinowy. Były prowadzone próby z różnymi odmianami, ale jak dotąd – ze względu na walory smakowe – pan Ernest uprawia wyłącznie  Tomimaru Muchoo F1. Odmiana jest zaszczepiona na podkładce Arnold F1 – o wyborze tej podkładki zadecydowała dobra „generatywność” szczepionych roślin (pan Ernest nie jest zwolennikiem uprawy na podkładkach wzmacniających wegetatywne cechy roślin).

tomimaru muchoo

Pierwsza partia roślin zakwitła po dwóch tygodniach od wniesienia do szklarni, a  pierwszy zbiór owoców z tych roślin  przeprowadzono już 27 lutego – co w uprawie bez doświetlania jest sporym osiągnięciem. Druga partia zakwitła o tydzień później, a owoce zaczęto zbierać także tydzień później – w pierwszym tygodniu marca.

Pogoda na początku grudnia, po wniesieniu rozsady do szklarni była jak na ten okres dosyć dobra dla rozwoju roślin. Ogólnie jednak, według danych zgromadzonych w komputerze klimatycznym, w grudniu 2016 r. było nieco mniej światła niż w poprzednich sezonach, natomiast w styczniu – 2017 r. – nieco więcej światła niż przed rokiem. Pan Ernest zauważył, że mniej więcej do połowy lutego pomidory rosły i rozwijały się szybciej niż w poprzednich sezonach, później – przy dużym obciążeniu owocami – ich wzrost był już nieco wolniejszy. Pomidory w tym roku weszły w okres owocowania o ponad tydzień wcześniej niż w poprzednich latach – pierwszy czerwony pomidor został zerwany w Walentynki (w poprzednich latach 22 lub 23 lutego).

Fertygacja

Państwo Kaźmierczakowie korzystają z porad prof. Andrzeja Komosy dotyczących fertygacji. Analizy wody i przelewów są wykonywane co
2 tygodnie, a w razie potrzeby nawet częściej, w laboratorium w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach lub w Pleszewie.

Woda pochodzi z własnych studni głębinowych, jej EC mieści się w zakresie 0,7-0,8mS/cm, pH wynosi 7. Jest to więc raczej woda „trudna” do sporządzania pożywek, tym bardziej że zawiera dużo sodu i wodorowęglanów. Do zakwaszania wody używany jest kwas azotowy, a pożywki są komponowane z użyciem kwasu fosforowego i nawozów pojedynczych dobrej jakości, sprawdzonych w gospodarstwie – zwykle z firm Haifa, Yara lub K+S. Jeśli wprowadzany jest nowy nawóz, to zawsze wcześniej – przed użyciem go do nawożenia całej uprawy – wykonywana jest próba w małym zbiorniku i prowadzone są obserwacje – ocenia się, czy dobrze się rozpuszcza i nie pozostawia osadów, jak reagują rośliny, ewentualnie wysyłane są próbki nawozu do zbadania w laboratorium.

Pożywka podawana jest przez dozowniki z firmy Priva. Podstawą dobrego programu fertygacji – częstotliwości podawania i wielkości dawek pożywki – jest bieżąca kontrola parametrów mat. Kontrolowany jest tradycyjnie wyciek z kapilar i przelew – w każdej sekcji nawadniającej znajduje się jeden taki punkt pomiaru. Ponadto używa się mierników GroSens umieszczonych na stałe w reprezentatywnych matach. Najnowsze takie urządzenia są połączone bezprzewodowo z odbiornikiem przekazującym dane do komputera (lub do odpowiedniej aplikacji na smartfonie). Kolejnym urządzeniem oceniającym wilgotność podłoża w szklarniach w Kucharach są automatyczne wagi z firmy Priva (najdokładniejszy sposób kontroli), natomiast w obiekcie w Warszówce wykorzystywany jest od roku system Trutina, w którym ważone są maty z roślinami, a także same rośliny (czyt. też PO 6/2016).

Ochrona biologiczna

Jest podstawową metodą ochrony roślin przed szkodnikami w tym gospodarstwie, używane są środki biologiczne z firm Koppert i Bioline. Podstawowym organizmem jest dziubałeczek mączlikowy (Macrolophus pygmaeus), którego wprowadzanie rozpoczęto na początku lutego. Według zaleceń Kopperta, introdukowano go 3 razy, w dawce średnio po 0,5 szt./m2 (łącznie 1,5 szt./m2), entomofagi wykładano na maty uprawowe. Dziubałeczek był wprowadzany w co ósmym rzędzie (w jednym na dwie nawy), a rzędy te oznaczono naklejką na rynnie, aby pracownicy wiedzieli, że tam należy na roślinach utrzymywać większą liczbę liści – ułatwia to entomofagom rozmnażanie się i późniejsze rozprzestrzenianie w obiekcie.

W drugiej szklarni, według zaleceń firmy Bioline, dziubałeczka wprowadzano bezpośrednio na liście – dwukrotnie, w dawce średnio po 0,75 szt./m2 (łącznie również 1,5 szt./m2). Skuteczność tych dwóch metod introdukcji będzie można ocenić po pewnym czasie.

W ochronie biologicznej używana jest także dobrotnica szklarniowa (Encarsia formosa), zapobiegająca inwazji mączlika szklarniowego, oraz dobroczynek szklarniowy (Phytoseiulus persimilis) zwalczający przędziorki. W najnowszej szklarni pan Ernest planuje pozostać wyłącznie przy ochronie biologicznej, w starszej wykonano na razie jedynie punktowy zabieg przeciwko przędziorkom preparatem Floramite 240 SC. Jeśli uda się utrzymać plantację wolną od szkodników wyłącznie przy użyciu metod biologicznych i koszty takiej ochrony nie okażą się zbyt wysokie, to w przyszłości planowane jest przejście wyłącznie na „biologię”.

Plany

Jak na Wzorowego Ogrodnika przystało, pan Ernest plany rozwoju i unowocześniania gospodarstwa miał właściwie od zawsze – okazuje się, że już w dzieciństwie wiedział, że chce mieć szklarnie i prowadzić uprawę. – Dla mnie jest ważny nawet nie tyle zysk, chociaż wiadomo, że działalność musi być dochodowa, ale to, że coś się zrobiło, postawiło czy zmodernizowało obiekt. To daje większą satysfakcję. Lubię, jak coś się zmienia; gdy nic nie robię, czuję się źle – mówi.

Jednym z kolejnych pomysłów na najbliższy czas jest, być może, zainstalowanie systemu zbierania wody deszczowej. Inne plany rodzą się na bieżąco podczas podróży i zwiedzania innych szklarni czy lektury fachowych czasopism.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Pod Osłonami” 3/2017.

Tunele w gospodarstwie Stanisława Stabrawy z Leszczyny

Malinowe z Leszczyny

Stanisław Stabrawa z miejscowości Leszczyna w Małopolsce zajmuje się ogrodnictwem już od 34 lat, odkąd przejął gospodarstwo po rodzicach. Wraz z żoną Elżbietą mieszka w trudnym do budowy obiektów, podgórskim terenie. Uprawę prowadzi w tunelach [...]

1 komentarz do “Wzorowo, nowocześnie i z głową – relacja z gospodarstwa Ernesta i Agnieszki Kaźmierczaków

  1. Marcin koło Włoszakowic
    / Odpowiedź

    Po tylu latach testów na różnych nawozach , twierdzę , że nie ma nic lepszego niż polskie aminokwasy . Do rozbudowy korzenia stosuję L-Amino+ humus zmieszany 50/50 z Agro-Sorb Radiculum co 7-10 dni oraz raz na 2 tygodnie Agro-Sorb Folium .
    Sąsiedzi pękają z zazdrości , a wam niech specjaliści wciskają zachodnie g…. II jakości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

BASF
Program Ochrony Roślin
HortiAdNet