PODosłonami.pl

Agro-Sorb 2020
Yara od 11 01 2019

Oszczędności i trudności w szklarniach z podwieszaną folią perforowaną

Specjalista ds. uprawy pomidorów z Tomato Academy, Wojciech Juńczyk, zwraca uwagę na tegoroczne trudności w utrzymaniu optymalnych warunków w szklarniach z podwieszoną folią perforowaną oraz na wpływ przebiegu pogody na wzrost i rozwój pomidorów.

Dotychczasowy przebieg pogody nie był zbyt korzystny dla uprawy pomidorów szklarniowych. Pierwsza połowa zimy była ciepła, z małą ilością światła, a w takich warunkach uprawa pod podwieszoną folią perforowaną była dość trudna. Na szczęście w większości gospodarstw używana jest folia z powłoką antykondensacyjną, co zapobiega skraplaniu się pary wodnej, a przez to dodatkowemu zacienianiu uprawy. Mimo pewnych trudności w sterowaniu klimatem pod foliową podwieszką, wysokie koszty ogrzewania szklarni skłaniają jednak ogrodników do używania tego rozwiązania, pozwalającego zmniejszyć zużycie opału. O zaletach wynikających z podwieszania folii perforowanej, stanowiącej dodatkową kurtynę ograniczającą straty ciepła można było się przekonać zwłaszcza w czasie ostatnich mroźnych tygodni. Bez folii przy tak mroźnej pogodzie w ogóle nie byłoby możliwe utrzymanie zalecanej temperatury w szklarni, w wielu obiektach nawet po podwieszeniu folii trudno było zapewnić roślinom właściwą temperaturę.

„Klimatyczne” problemy pod foliową kurtyną

Zimą, podczas ciepłych dni, w szklarniach z podwieszoną folią optymalną temperaturę powietrza utrzymuje się przy dosyć niskiej temperaturze rur, tymczasem wiadomo, że pomidory dobrze rosną przy cieple promieniującym z rur grzewczych i wysokiej ich temperaturze. Dodatkowy problem wynika z ograniczenia ilości światła docierającego do roślin, którego i tak przy takiej pogodzie jest niewiele, w takich warunkach rośliny w wielu obiektach „wyciągają się”. Z problemem tym można sobie jednak poradzić – ci, którzy nauczyli się sterować klimatem i dobrze obserwują rośliny, potrafią regulować ich wzrost w takich warunkach. Trzeba wówczas ograniczyć podlewanie i różnicować temperaturę między dniem i nocą.

W pierwszej połowie stycznia, gdy temperatura utrzymywała się na poziomie nawet 6C powyżej zera, rośliny zaczynały „wybiegać” i często obniżano w szklarniach temperaturę, ale w uprawach z podwieszoną folią perforowaną obniżała się ona dość wolno i często nie udawało się uzyskać wyraźnej różnicy temperatury między dniem a nocą, tworzył się tzw. płaski klimat. Rośliny, które przyjechały do szklarni w końcu roku lub w pierwszych dniach stycznia, często traciły pierwsze grona – niezależnie od odmiany. W takich warunkach, przy dosyć wysokiej temperaturze zewnętrznej, nawet w nocy, skutecznym sposobem na szybkie obniżenie temperatury w szklarni jest delikatne wietrzenie ponad folią. Do niedawna w ogóle nie mówiło się o wietrzeniu szklarni w styczniu. Przy takiej pogodzie, jaka panowała do połowy stycznia, w uprawach z podwieszoną folią trzeba było jednak tak postępować.

Nie przesadzać z podlewaniem

Trudności sprawiało także ustalenie optymalnego programu fertygacji. Producenci często zbyt mocno i zbyt późno w ciągu dnia, w godzinach popołudniowych, podlewali rośliny, wówczas, gdy wskazane było poddanie ich lekkiemu stresowi wodnemu (do uzyskania przez nie ciemnozielonego koloru liści). Lepiej jest podlewać rośliny wcześniej, ale na noc pozostawiać suchsze podłoże, natomiast często ogrodnicy obawiali się, że kostki rozsadowe są za lekkie i suche, i że nastąpi uszkodzenie systemu korzeniowego.

Gdy rośliny tracą grono

W uprawach, w których podczas pochmurnych i ciepłych tygodni rośliny straciły pierwsze grono, producenci często przetrzymywali je dłużej obok otworów na matach, czekając aż pojawi się kolejne grono. W tym sezonie na początku uprawy trzeba było jednak zapomnieć o generatywnych i mocnych roślinach, ale pilnować pierwszego i drugiego grona. Wiadomo, że przy niedostatku światła nie uzyska się generatywnej i mocnej rośliny pomidora, można było uzyskać generatywne, ale dość rachityczne, cienkie rośliny. Natomiast najważniejsze było pilnowanie zawiązania gron – gdy są wytworzone grona to po nadejściu poprawy pogody nawet rachityczne rośliny mogą się szybko odbudować. Jeśli jednak gron nie ma, nic nie można zrobić i jesteśmy „do tyłu”, bo wówczas produkcji nie przyspieszymy. Jeśli ktoś widzi, że roślina zostawia pierwsze grono (zamiera ono w postaci pąków), to nie można już czekać na cud, bo ona już nie zacznie tego grona żywić. Należy wtedy zająć się drugim gronem, nie schładzać szklarni, nie trzymać „płaskiego klimatu”, dlatego, że pierwszego grona już się nie uratuje, a dodatkowo spowolni się wytworzenie drugiego grona.

Mrozy i więcej słońca

Niektórzy producenci, którzy potrafili uzyskać dość generatywne rośliny na początku uprawy w okresie deficytu światła i uratowali pierwsze grona, a ostatnio podczas mrozów utrzymywali zalecaną temperaturę, mogą pochwalić się bardzo dobrymi uprawami. W ostatnim okresie, kiedy mieliśmy dużo światła, można było odbudować rośliny, które w wyniku wcześniejszych działań generatywnych, mających na celu utrzymanie pierwszych gron, były dość słabe i nieco wybiegnięte, o cienkich łodygach. Jeśli w okresie mrozów udało się utrzymać w szklarni właściwy przebieg temperatury, to przy dużej ilości światła w ostatnich tygodniach rośliny bardzo szybko się odbudowywały, dosłownie „rosły w oczach”.

Są jednak uprawy, w których nie poradzono sobie z początkowym deficytem światła, zwłaszcza pod podwieszaną folią, a później w okresie niskiej temperatury nawet pod foliową kurtyną nie udawało się wystarczająca dogrzać szklarni. W takich przypadkach sytuacja jest najtrudniejsza i mimo wczesnego sadzenia, w końcu grudnia, zbiory z tych upraw na pewno się opóźnią.

HortiAdNet