Kiedy rozsada trafia do szklarni - uprawa, rozsada, nawożenie pomidorów, ogórków, papryki i innych warzyw - Pod Osłonami

PODosłonami.pl

Seminis Britanos 2

Kiedy rozsada trafia do szklarni

Postępowanie na początku uprawy pomidorów było głównym tematem drugich Warsztatów Rozsadowych zorganizowanych w Ossie przez Grupę Producentów Rozsad Krasoń.

Czytaj dalej...
Eksperci z firm współpracujących z Grupą Producentów Krasoń dzielili się z ogrodnikami swoimi spostrzeżeniami na temat postępowania na początku uprawy pomidorów

Eksperci z firm współpracujących z Grupą Producentów Krasoń dzielili się z ogrodnikami swoimi spostrzeżeniami na temat postępowania na początku uprawy pomidorów

W grupach dyskutowano o tym, jakie warunki ogrodnicy zapewniają młodym roślinom w pierwszych tygodniach w szklarniach produkcyjnych. Specjaliści z firm nasiennych, podłożowych i nawozowych komentowali omawiane na ogólnym forum podsumowania dyskusji i dzielili się swoimi uwagami na temat strategii uprawy w początkowym jej
okresie. W loży ekspertów zasiedli tym razem Wojciech Juńczyk z koncernu Saint-Gobain Cultilene, Krzysztof Fatel i Hans van Herk z firmy Grodan, Paweł Strauchmann z przedsiębiorstwa Rijk Zwaan, Marek Sowa z Syngenty, Mieczysław Głaczkowski z firmy Azelis oraz dr Katarzyna Tykarska-Duchovska reprezentująca markę De Ruiter.

Najpierw krótkie przypomnienie…
…wniosków z ubiegłorocznych warsztatów – podsumowania dokonał prowadzący spotkanie Andrzej Szymański z GPR Krasoń. Omawiano wówczas m.in. terminy rozpoczynania uprawy pomidorów. Za wczesnym sadzeniem przemawia np. coraz bardziej nowoczesne w wielu gospodarstwach zaplecze, które sprzyja wczesnej uprawie. Ponadto, w nowych wysokich szklarniach na zimę nie można zupełnie wyłączyć ogrzewania, więc skoro i tak trzeba grzać, to zdaniem wielu ogrodników, lepiej by szklarnie „pracowały”. Jak najwcześniejsze nasadzenia pozwalają również zapewnić
etatowym pracownikom zajęcie zimą. Kolejne argumenty „za” to dostępność rozsady – firmy rozsadowe dysponują coraz większym, jednak ograniczonym w stosunku do potrzeb zapleczem produkcyjnym, dlatego muszą rozkładać produkcję w czasie. Jednym z najważniejszych argumentów jest jednak możliwość wczesnego rozpoczęcia zbiorów, a za wczesne krajowe pomidory ciągle jeszcze można uzyskać dobre ceny. Niedogodności wczesnych nasadzeń wynikają natomiast z krótkiego okresu na uprzątnięcie i dezynfekcję szklarni oraz deficytu światła w miesiącach zimowych, który bardzo utrudnia uprawę.

Kolejny temat, o którym dyskutowano w ubiegłym roku, to zalety uprawy pomidorów szczepionych. Jak przypomniał Andrzej Szymański, szczepienie na podkładkach zapewnia odmianom pomidora zwiększoną odporność na choroby, a także silny system korzeniowy – co procentuje w całym okresie uprawy, pozwala m.in. na lepsze odżywienie rośliny i owoców oraz lepsze ich wypełnienie. Dzięki zwiększonej sile wzrostu, pomidory szczepione można prowadzić na dwa pędy – jest to już właściwie standardem w większości upraw w Holandii, stało się także bardzo popularne w przedłużonych uprawach w Polsce. Jak mówił przedstawiciel GPR Krasoń, rośliny szczepione łatwiej „wybaczają” błędy uprawowe. Ważny jest jednak wybór odpowiedniego do swojej uprawy typu rośliny szczepionej (jedno- lub dwupędowej) i właściwy dobór odmiany i podkładki – dokładnymi zaleceniami dysponują firmy nasienne. W niektórych przypadkach (skrócone cykle uprawy, wybór odmiany silnie rosnącej) nie ma jednak potrzeby szczepienia.

Pierwsze 4 tygodnie uprawy
Był to główny temat omawiany w tym roku w Ossie. Podkreślano, że w naszych warunkach klimatycznych, przy bardzo wczesnych nasadzeniach najważniejszym celem ogrodnika w pierwszym miesiącu po dostawie rozsady jest utrzymanie pierwszych gron pomidora. Zależy to nie tylko od naturalnych warunków świetlnych, na które ogrodnik nie ma wpływu, ale w dużej mierze od warunków, jakie zapewni się w szklarni. Okazuje się, że producenci pomidorów mają wypracowane różne rozwiązania i strategie temperaturowe, które – jak oceniają – w ich produkcji się sprawdzają. Większość
ogrodników wskazywała na utrzymywanie w pierwszych dniach po wniesieniu rozsady do szklarni średniej temperatury dobowej na poziomie 16-18°C, niektórzy już w pierwszych dniach zaczynają także schładzanie przednocne – przy czym większość w tych dniach obniża temperaturę „prenajtu” do 13-14°C (zdarzają się jednak również
przypadki mocniejszego schładzania… nawet do 11°C). Zdaniem doradców, w tak newralgicznym okresie, jakim jest początek uprawy w szklarni, powinno się jednak utrzymywać parametry uprawy na poziomie bezpiecznym. Jeśli wprowadza się schładzanie przednocne, powinny być utrzymywane takie temperatury, jakie były w mnożarce – podkreślał to m.in. dr Krzysztof Fatel z firmy Grodan.

Zdaniem Mieczysława Głaczkowskiego z firmy Azelis, roślinom, które trafiają do szklarni z doświetlanych mnożarek i czasem są nieco „zmęczone” transportem, należy
stworzyć na początku bardzo dobre warunki, by umożliwić im aklimatyzację w nowym miejscu i „rozpędzić” je. W jego opinii, w pierwszej dobie nie ma uzasadnienia dla wprowadzania „prenajtu”, ważniejsze jest natomiast unikanie pasywnego klimatu, zwłaszcza w okresie tzw. drugiej nocy. – Średnia dobowa zależy też od odmiany i od tego, czy są to rośliny szczepione 1-, czy 2-pędowe, czy nieszczepione. Średnia wynosząca 15,5-16,5°C w grudniu i styczniu jest, jego zdaniem, prawidłowa, „prenajty” utrzymuje się najczęściej na poziomie 12-14°C. W czasie tzw. drugiej nocy następuje
wzrost temperatury – od 14°C do 16°C, a nad ranem do 17°C. Temperatura w środku dnia zwykle jest utrzymywana na poziomie 19-20°C, plus dodatek na światło, część ogrodników podnosiła temperaturę nawet do 25°C i nie było problemów z zawiązywaniem owoców. Trzeba pamiętać, że nie ma sztywnych zaleceń, średnią dobową trzeba różnicować nawet z dnia na dzień. Gdy jest bardzo „ciemno”, powinna
wynosić 16-16,5°C lub, jeśli trzeba, mniej. Przy dobrym nasłonecznieniu średnią dobową podnosimy, żeby wykorzystać to światło – stwierdził M. Głaczkowski.

Hans van Herk, specjalista z firmy Grodan z Holandii uważa, że w normalnych warunkach na początku uprawy pomidorów średnia temperatura dobowa powinna wynosić 18-19°C. Jego zdaniem, w pierwszej dobie po wniesieniu rozsady do szklarni należy utrzymywać taką samą temperaturę w dzień i w nocy, a dopiero od drugiego dnia stopniowo zaczynać jej różnicowanie, tak aby po upływie 4-5 dni uzyskać założone wartości w poszczególnych okresach i docelową wartość temperatury przednocnej. Odradzał utrzymywanie zbyt niskiej temperatury „prenajtu”. Dla najczęściej uprawianych w Holandii (a także coraz popularniejszych w Polsce) szczepionych, dwupędowych roślin odmian całogronowych powinna ona, jego zdaniem,
wynosić 14-15°C. Dla nieszczepionych i szczepionych jednopędowych, mających silny wigor temperatura przednocna może być niższa o 2-3°C (i wynosić 12-13°C), a następnie można ją szybko podnosić – o około 2°C na godzinę, aż do osiągnięcia wartości 16-17°C w nocy i 18-19-20°C w godzinach porannych. Dla odmian typu cherry lub koktajlowych „prenajt” może być niski i wynosić 12°C (natomiast powinny mieć one wyższą średnią temperaturę dobową – około 20-21°C). Z kolei dla szczepionych odmian mięsistych wielkoowocowych i tzw. dużego standardu (typ Admiro F1) w czasie przednocnego schładzania powinno się utrzymywać dosyć wysoką temperaturę, w zakresie 15-16°C. Dobowy przebieg temperatury w każdym przypadku zależy zatem od cech odmiany i typu rośliny pomidora. Holenderski doradca podkreślał jednak, że obecnie podstawowy typ uprawiany nie tylko w Holandii, ale także w Polsce, to pomidory szczepione dwupędowe – są one nieco słabsze od
jednopędowych, więc gdy w najciemniejszym okresie roku chcemy uzyskać dobrze rozwinięte rośliny z dwoma pędami, nie możemy ich narażać na ekstremalne warunki. Jego zdaniem 11°C podczas schładzania przednocnego dla takich pomidorów to zdecydowanie za mało.

Paweł Strauchmann z firmy Rijk Zwaan także podkreślał, że schładzanie do 11°C na początku uprawy to zbyt radykalne postępowanie, zwracał jednak uwagę, że temperaturę „prenajtu” należy zawsze dostosować do uprawianej odmiany – ogólnie te o mniejszych owocach można mocniej schładzać, w przypadku wielkoowocowych należy być bardziej ostrożnym.

Swoimi doświadczeniami podzielił się Łukasz Borowiak – producent pomidorów z okolic Pleszewa. Z jego doświadczeń wynika, że czas utrzymywania obniżonej temperatury
zależy od kondycji roślin – gdy jest ona dobra, schładzanie utrzymuje on nawet do godz. 2 lub 3 nad ranem, a dopiero później podnosi temperaturę. Jest to praktykowane
jednak przez bardzo krótki czas – na początku stycznia. W późniejszym okresie skraca się „prenajt”. W czasie, gdy odbywało się spotkanie w Ossie – na początku lutego – i rośliny były już postawione na otworach w matach, trwał on tylko 3 godziny.

Paweł Skrzynecki reprezentujący markę z De Ruiter zwrócił także uwagę na temperaturę rury ogrzewania wegetacyjnego – ogrodnicy z jego „grupy dyskusyjnej” początkowo zwykle cały czas podgrzewają wierzchołki roślin, utrzymując temperaturę tej rury na poziomie 40°C, a w południe nawet 45°C.

Nawadnianie, wstawianie w otwory
Kolejne omawiane zagadnienie dotyczyło czasu przetrzymywania roślin obok otworów na matach i właściwego terminu ustawiania roślin na otworach (sadzenia). Ogólnie – im
wcześniej rozpoczyna się uprawę, tym dłużej powinno się przetrzymywać rośliny obok otworów, gdyż wówczas możliwe jest sterowanie ich wzrostem i rozwojem. Przyjmuje się, że na otworach powinno się je ustawiać, gdy kwitnie drugie grono. O konieczności ustawiania roślin na otworach świadczyć może także ich zwiększone zapotrzebowanie na pożywkę – gdy nie wystarczają im już 4 cykle nawodnieniowe w ciągu doby, to najwyższy czas ustawić je na otworach w matach uprawowych. Także silne przerośnięcie kostek rozsadowych korzeniami (co często uniemożliwia efektywne nawadnianie, gdyż pożywka ścieka na zewnątrz takich kostek) wskazuje na konieczność ustawienia roślin na otworach.

Wojciech Wasiak z firmy Rijk Zwaan zauważył, że im wcześniej rozpoczyna się uprawę, tym dłużej powinno się przetrzymywać rośliny obok otworów na matach. W późniejszych terminach, gdy rozsada jest dobrej jakości, można ją bezpośrednio po przywiezieniu ustawiać na otworach. Poza tym, oczywiste jest, że rośliny w dużych kostkach (10 x 15 cm) możemy trzymać koło otworów dłużej niż te w koskach małych (10 x 10 cm). Czasem jednak, mimo iż stopień rozwoju roślin wskazuje, że można je już sadzić, zdaniem W. Wasiaka, warto się wstrzymać. Taka sytuacja występuje, gdy korzenie na spodzie kostki widoczne są tylko punktowo – sadzenie takich roślin może grozić tym, że korzenie w matę wrosną tylko w jednym miejscu, później przy opuszczaniu pędów łatwo dochodzi do nadrywania takich kostek.

Marcin Grosner z firmy Syngenta, relacjonując wyniki dyskusji w swojej grupie, podkreślał, że wśród ogrodników zdania na temat częstotliwości podlewania roślin przetrzymywanych obok otworów na matach są podzielone. Panuje natomiast zgodność co do tego, że po odbiorze rozsady należy wyrównać wilgotność w kostkach. Kryterium wskazującym na konieczność nawadniania powinna być masa kostek rozsadowych – małe powinny ważyć ok. 350 g, duże – ok. 550 g. Także w ogrodnicy z grupy prowadzonej przez Annę Wojciechowską, reprezentującą markę De Ruiter, w określaniu konieczności podlewania kierują się głównie zmianą masy przesychającej kostki i w razie potrzeby – przy silniejszym przesychaniu kostek – podają pożywkę również nocą. Zwracali oni uwagę także na to, by przed ustawieniem roślin na otworach różnica między EC maty uprawowej a EC kostki wynosiła około 3 mS/cm.

Na temat nawadniania nocnego wypowiadał się też Wojciech Juńczyk, reprezentujący firmę Cultilene. Jak powiedział, nawadniania nocnego nie można traktować jako reguły, jednak dla młodych roślin przetrzymywanych obok otworów na matach bywa ono uzasadnione, zwłaszcza w przypadku małych kostek rozsadowych. Zwracał także uwagę na inny aspekt – mianowicie na temperaturę pożywki podawanej roślinom na tym etapie uprawy. Ilość podłoża, w której rozwijają się wówczas korzenie, jest bardzo mała, woda – gdy jest pobierana prosto ze studni, bez ogrzewania w zbiorniku – może mieć 8-10°C, a temperatura otoczenia w dzień dochodzić może np. do około 20°C! Wówczas roślina doznaje szoku termicznego i jej wzrost zostaje zahamowany. Podczas nawadniania nocnego, po przednocnym schładzaniu, problem ten jest mniejszy, bo i różnica temperatury mniejsza. Specjalista zwracał uwagę również na to, by podlewania nie prowadzić schematycznie, lecz dostosowywać je do kondycji roślin, przebiegu pogody oraz do warunków w obiekcie.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Pod Osłonami” 2/2016.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Florensis_Dianthus
BIOCONT
Syngenta Poinsettia_33
HortiAdNet