Kaliscy ogrodnicy nadal czekają na odbudowę zniszczonych szklarni - uprawa, rozsada, nawożenie pomidorów, ogórków, papryki i innych warzyw - Pod Osłonami

PODosłonami.pl

TSW nowa
HAZERA_3HAZERA_3

Kaliscy ogrodnicy nadal czekają na odbudowę zniszczonych szklarni

5 września przez okolice Kalisza przetoczyła się gwałtowna i katastrofalna w skutkach burza. Jak mówią ogrodnicy, którzy byli świadkami tych wydarzeń, wszystko rozegrało się bardzo szybko – mnie więcej między 18-tą a 19-tą. Naprawa szkód trwa znacznie dłużej… tym bardziej, że poszkodowani jeszcze czekają na decyzję Ministra Rolnictwa czy mogą ubiegać się o pomoc z PROW z racji strat spowodowanych klęską żywiołową – a takie wsparcie byłoby im bardzo potrzebne. Poza tym, brakuje ekip remontowych, a te, które gotowe są podjąć się napraw windują ceny usług – za wstawienie szyby żądają nawet 50 lub 80 zł, a czasem nawet 120 zł!

Czytaj dalej...

Dramatyczny wieczór

Komputery klimatyczne zanim wyłączyły się z powodu przerwy w zasilaniu (walące się drzewa pozrywały linie energetyczne) zarejestrowały wiatr o prędkości wynoszącej miejscami około 170 km/godz., a gdzie indziej nawet 270 km/godz. Tam gdzie siła wiatru była tak duża żadne szklarnie czy budynki nie miały szans wyjść z tego cało. Największe straty nawałnica wyrządziła w Kolonii Rychnów, gdzie w jednym z gospodarstw niemal zupełnie przestała istnieć nowa szklarnia o powierzchni 2,3 ha, oddana do użytku w tym roku – całkowicie zniszczony został jej dach, konstrukcja częściowo. W takich, nowoczesnych obiektach, w których uprawa prowadzona była na rynnach straty, łącznie z utraconym plonem, są liczone w setkach tysięcy zł, jeśli nie w milionach. Do tego doszedł zniszczony budynek gospodarczy i mniej dramatyczne, jednak mimo to duże zniszczenia w pozostałych szklarniach, na powierzchni 4,5 ha.

Największe szkody miały miejsce w gminach Blizanów, Gołuchów i Stawiszyn. W kilku gospodarstwach zniszczone zostały znaczne powierzchnie szklarni, wraz z uprawianymi pomidorami – w tych przypadkach, w ocenie ogrodników, straty sięgnęły 90-100% produkcji. Nawet tam gdzie konstrukcja przetrwała napór wiatru również duża część roślin, czasem powyżej 30%, bardzo ucierpiała – grad wybijał szyby z dachów, te spadając cięły rośliny i owoce, a nawet przebijały metalowe rynny uprawowe, a przez niedomknięte wietrzniki (ze względu na odcięcie dopływu prądu w wielu obiektach okna nie zdążyły się zamknąć) wpadał grad oraz niesione z wiatrem piasek, żwir itp., co dodatkowo potęgowało zniszczenia. Nawet, gdy rośliny jakoś przetrwały nie można było zbierać owoców z takich miejsc, bo mogły być w nie wbite drobiny szkła.

Wojciech Janas z Jastrzębnik (jeden z nominowanych w tym roku do tytułu „wzorowy ogrodnik”) pytany o przebieg wydarzeń z 5 września określił, że to nie był wiatr, lecz trąba powietrzna, która niemal zdmuchnęła 2,5 ha szklarni z powierzchni ziemi. Cały dach, ściana, cieniówki, instalacje nawadniające i rośliny zostały połamane i pocięte przez łamiącą się konstrukcję i spadające szyby. Do teraz udało się naprawić 2 ha szklarni, ale jeszcze do dziś trwają dalsze naprawy, Nawet tam gdzie zniszczenia były mniejsze uprawa bardzo ucierpiała, nie ma poza tym możliwości odpowiedniego ogrzania roślin. Jak relacjonował pan Wojciech szklarnie były podziurawione jak sito, grad był wielkości małych kurzych jaj, a szyby i inne elementy niesione przez wiatr wybijały kolejne tafle szkła.

Według wstępnych szacunków samych ogrodników w gminie Blizanów zniszczone zostały dachy w szklarniach na powierzchni kilkunastu hektarów, w większości tych obiektów uprawiane były pomidory, których zbiory miały być kontynuowane nawet do połowy, czy końca listopada – w takim terminie zwykle kończą uprawę producenci w okolicach Kalisza.

W gospodarstwie Wojciecha Janasa, jak szacuje sam ogrodnik, na części powierzchni, gdzie uprawa została zupełnie zniszczona (0,5 ha) na roślinach jeszcze było do zebrania 6 pełnych gron – czyli około 5 kg/m2 – uprawiane były tam odmiany mięsiste wielkoowocowe Brightina i Geronimo. Na reszcie powierzchni utracone zostało co najmniej 15% plonu, miejscami jednak więcej.

Oprócz szklarni w rejonie zniszczone zostały także tunele foliowe, bardzo duże są oczywiście także starty w uprawach polowych – warzyw i roślin rolniczych.

Oczekiwanie ma pomoc

Ogrodnicy zabiegają o uruchomienie linii pomocowej z PROW dla gospodarstw poszkodowanych wyniku klęski żywiołowej (została ona „zamknięta” już w końcu sierpia), w przypadku wznowienia naboru wniosków, na pomoc mogliby liczyć ci ogrodnicy, których uprawy zostały zniszczone w co najmniej 30%. Bez takiego wsparcia odbudowa szklarni dla wielu może być trudna. Zniszczeniu uległo również wyposażenie obiektów i instalacje, łącznie z wentylatorami, sulfuratorami, itp. urządzeniami, które nie były ubezpieczone, podobnie zresztą jak rośliny (uprawy w szklarniach ubezpieczane są jedynie w sporadycznych przypadkach, np. gdy ktoś kontynuował ubezpieczenie). W większości przypadków ubezpieczone były jedynie konstrukcje i szkło, czasem również kurtyny cieniujące.

W gminie Blizanów straty są ogromne. Ogrodnicy zwrócili się o wspracie ich starań o pomoc m.in. do Piotra Walkowskiego, prezesa Wiekopolskiej Izbie Rolniczej, a także do posłów z ich rejonu. Niektórzy z poszkodowanych producentów sami stwierdzali, że wiadomo, iż w pierwszej kolejności trzeba się zająć budynkami mieszkalnymi, bo ludzie stracili dach nad głową, potem inwentarskimi, dopiero później obiektami produkcyjnymi, a do takich zliczają się szklarnie. W przypadku większych zniszczeń trudno jednak o cierpliwość – jeden z ogrodników, którzy ponieśli duże straty był mocno rozczarowany przebiegiem wydarzeń w ostatnich tygodniach, zwłaszcza, że za mniej więcej miesiąc może już spaść śnieg, a właściciele szklarni nadal nie wiedzą, na jaką pomoc, czy jakiej wysokości odszkodowania mogą liczyć. Niektórzy musieli już zwrócić się do ubezpieczycieli o zaliczkową wypłatę części odszkodowań przed ostatecznym oszacowaniem strat, ponieważ nie mieli środków na naprawy, ogrodnicy liczą również, że firmy wykonujące naprawy rozłożą im spłatę należności na dłuższy okres. Dyrektor agencji (ARiMR) czeka na wytyczne z ministerstwa, sam nie może podjąć decyzji dotyczących uruchomienia pomocy dla poszkodowanych w wyniku wichury, my nadal czekamy na komisję szacującą straty – stwierdził jeden z producentów pomidorów, którzy ponieśli duże straty. A czas w tym przypadku odgrywa niezmiernie ważną rolę. W takich sytuacjach wyjątkowo trafne jest powiedzenie „kto szybko daje, dwa razy daje”… okazuje się, że szybko już raczej nie będzie, pozostaje mieć nadzieję, że w ogóle uda się uzyskać pomoc. Tym bardziej, że nie jest to sprawa wyłącznie samych ogrodników – w szklarniach znajdują przecież zatrudnienie okoliczni mieszkańcy, od odbudowy obiektów zależą więc ich miejsca pracy.

Remonty, odbudowa, drożyzna

Ogrodnicy, których szklarnie zostały uszkodzone w mniejszym stopniu, naprawiają je we własnym zakresie lub pomagając sobie wzajemnie. W pierwszej kolejności naprawiano szyby tam, gdzie procent uszkodzeń był niewielki i jeszcze dało się uratować część produkcji, odbudowa obiektów zniszczonych całkowicie jest odłożona na później. Ogrodnicy mieli zwykle pewne ilości zapasowego szkła, ale nie tyle, żeby naprawić dach zniszczony w 90%. Szybko zaczęło więc brakować szkła. Brakuje też wolnych ekip remontowych – ten kryzysowy w produkcji pomidorów rok nie sprzyjał inwestycjom i budowie nowych obiektów, dlatego wiele firm zajmujących się budownictwem szklarniowym zaczęło realizować kontrakty za granicą i tam mają terminowe zobowiązania. Niektórzy przyjeżdżają interwencyjnie, na chwilę, ale w ten sposób nie da się odbudować hektarów zniszczonych szklarni.

Wojciechowi Janasowi udało się możliwie szybko wyremontować część szklarni, ale jak podkreślał dzwonił do firmy remontowej jeszcze przed końcem burzy, wieczorem 5 września. Już 7 września firma rozpoczęła prace naprawcze w jego gospodarstwie i ekipa pracuje codziennie, łącznie z niedzielami. Ogrodnik zwracał jednak uwagę, podobnie jak wielu poszkodowanych producentów z tego rejonu, że zaczęły działać dzikie prawa rynku i firmy budowlane windują stawki za robociznę – czasem nawet pięciokrotnie! Za wymianę szyby niektórzy żądają nawet 80 zł, a po negocjacjach obniżają cenę do 50 zł. W innych gospodarstwach firmy oferowały wymianę szyb nawet za 120 zł./szt!

Co dalej?

Mijający sezon, z powodu niskich cen, był bardzo ciężki dla producentów warzyw szklarniowych i bez wrześniowych zniszczeń. Czy gospodarstwa są w stanie wznowić produkcję bez pomocy? W ocenie samych ogrodników z okolic Kalisza, tych, których gospodarstwa w mniejszym stopniu ucierpiały, niektórzy z producentów z ich rejonu będą mieli wielkie trudności z rozpoczęciem nowego sezonu.

W obiektach i gospodarstwach, które w mniejszym stopniu ucierpiały ogrodnicy planują rozpocząć nową produkcję możliwie wcześnie. Biorąc pod uwagę tegoroczne straty rozsądniejszym byłoby może sadzenie w późniejszym terminie i ponoszenie mniejszych nakładów, ale przecież są pracownicy, którym trzeba dać zatrudnienie, zresztą i tak konieczne jest ogrzewanie szklarni w zimie. Chcemy już jak najszybciej rozpocząć nowy sezon i zapomnieć o tym fatalnym roku – stwierdzali.

Opóźnianie terminu rozpoczęcia odbudowy szklarni i dalsza niepewność, co do sposobu sfinansowania tych prac coraz bardziej niepokoją natomiast tych najbardziej poszkodowanych ogrodników. Boją się oni przede wszystkim wczesnego nadejścia zimy, a przecież nie tak dawno zdarzały się intensywne opadu śniegu w październiku, wówczas niewielkie będą możliwości prac budowlanych lub będą one bardzo utrudnione. Niektórzy planowali rozpoczęcie nowej produkcji i pierwsze wysiewy już za trzy tygodnie, czy w takiej sytuacji uda się zrealizować te plany?


Przełomowe rozwiązanie w ochronie roślin przed stresem

Głównym celem produkcji roślinnej jest uzyskiwanie wysokich i dobrej jakości plonów. W
przypadku wszystkich roślin za proces budowania masy odpowiedzialny jest
proces fotosyntezy. Odbywa się on głównie, kiedy aparaty szparkowe są otwarte. Praca aparatów szparkowych [...]

HortiNet_wyszukiwarka
HortiAdNetHortiAdNet