Rok niepodobny do roku

Wystawa Zieleń to Życie 2022 była podobna do ubiegłorocznej pod względem powierzchni – wypełniła ten sam, główny pawilon Centrum Expo XXI w Warszawie, w którym 156 wystawców z 9 krajów zaprezentowało swoją ofertę. Zbliżona do tej z 2021 r. okazała się również frekwencja zwiedzających, których zjawiło się około 9500 (z 25 krajów), w tym 4948 gości branżowych.

Atmosfera tegorocznej wystawy była jednak inna niż poprzedniej. – We wrześniu 2021 r. towarzyszyła nam wielka radość ze spotkania, po pandemicznych ograniczeniach i długiej przerwie – przypomniała Joanna Filipczak, dyrektor wystawy. – Dobry nastrój wynikał także z niezwykle ożywionej koniunktury na rynku zielonej branży i rozwojowych perspektyw, a troski dotyczyły raczej niedoboru środków produkcji, który był skutkiem rosnącego popytu na drzewa, krzewy i byliny – dodała dyrektor wystawy Zieleń to Życie. – W bieżącym roku zapotrzebowanie na rośliny jest mniejsze, ale porównywalne z tym, jakie notowano w 2019 r.; szkółkarze i sprzedawcy mają jednak więcej uzasadnionych obaw co do przyszłości – podsumowała J. Filipczak.

Ten sam trend znalazł odzwierciedlenie w sytuacji dostawców środków produkcji ogrodniczej, którzy rok wcześniej niepokoili się o swoje możliwości zaspokojenia wysokiego popytu ze strony szkółkarzy i innych producentów roślin ozdobnych. Tym razem wystawcy oferujący podstawowe środki produkcji informowali o unormowaniu się rynku już wiosną br. Wyrażali jednocześnie obawy związane z ograniczaniem produkcji ogrodniczej, zwłaszcza pod osłonami, oraz mówili o konieczności podnoszenia cen swoich produktów ze względu na rosnące koszty energii i surowców (jeden z wystawców podawał, że wzrost cen doniczek produkcyjnych wyniósł +40% w stosunku do poziomu z 2019 r.).

Nawozy

Janusz Szweykowski, szef sprzedaży segmentu T&O w firmie ICL Polska – nagrodzonej za ekspozycję Złotym Wawrzynem wystawy Zieleń to Życie 2022 – zwracał uwagę na wyraźną zmianę sytuacji rynkowej w porównaniu z 2021 r. Rok wcześniej firma miała problemy z zaspokojeniem popytu na nawozy, zwłaszcza na Osmocote, którego 5. generację wprowadzono na światowy rynek w ub.r. Janusz Szweykowski poinformował, że w efekcie ograniczania w 2022 r. upraw ogrodniczych w większości krajów, od maja dostępność nawozów oferowanych przez ICL się poprawia, tym bardziej, że fabryki tego przedsiębiorstwa pracują pełną parą, a w jedynym zakładzie produkującym Osmocote, w Holandii uruchomiono dodatkową linię do otoczkowania nawozu. Zarazem, w związku z niedostatecznymi dostawami jednego z surowców, firma zmuszona była wstrzymać wytwarzanie serii Osmocote Exact DCT – nawozów podwójnie otoczkowanych.

Janusz Szweykowski przypomniał, że od pierwszego w Polsce zamówienia (i sprzedaży) nawozu Osmocote, który trafił wówczas do kilkunastu szkółkarzy, minęło w br. 30 lat! Niezmiennie, do dziś ta grupa producentów generuje w naszym kraju gros obrotów dotyczących Osmocote’u, choć w ostatnich dwóch latach zauważalnie rosło również zapotrzebowanie nań (podobnie jak na nawozy rozpuszczalne w wodzie – z serii Universol oraz Peters Professional) ze strony producentów roślin balkonowo-rabatowych. W obecnej jednak sytuacji J. Szweykowski stwierdził, że patrzy w przyszłość rynku ogrodniczego – szczególnie niektórych jego segmentów – z niepokojem, ze względu na rosnące ceny energii, inflację i utratę klientów zza wschodniej granicy (głównie odnosi się to do materiału szkółkarskiego). Dodał przy tym, że w 2022 r. polskie zamówienia na Osmocote spływały o dwa miesiące wcześniej niż zazwyczaj, już w sierpniu, wrześniu.

Doniczki

Kolejną wyróżniającą się ekspozycją ze środkami produkcji było stoisko firmy Desch IPP, nagrodzone Srebrnym Wawrzynem. Przykuwało wzrok elegancją prezentacji, a jednocześnie zwracało uwagę na swoją nową nazwę, status, identyfikację graficzną przedsiębiorstwa. Jak poinformowała Ewa Melich-Pander z działu handlowego, nazwa ta funkcjonuje od 1 sierpnia br. i jest konsekwencją przejęcia w 2020 roku firmy IPP (m.in. z fabryką w Polsce, w Bytomiu – Interplast Plastic Products Sp. z o.o. ) przez Desch Plantpak, z siedzibą w Holandii. Obecnie Desch IPP jest jednym z największych europejskich producentów doniczek i pojemników uprawowych formowanych wtryskowo oraz innych plastikowych wyrobów, jak tace, pojemniki na kwiaty cięte, skrzynki. Ewa Melich-Pander powiedziała, że po połączeniu obu spółek dokonano liftingu produktów i usunięto z katalogu pozycje, które nie cieszyły się wystarczającym zainteresowaniem klientów. Tegoroczną nowością są doniczki z serii DPY (z polipropylenu), które w porównaniu z innymi pojemnikami produkowanymi wtryskowo mają stosunkowo cienkie ścianki – z czym idzie w parze mniejsza masa oraz niższa cena – a jednocześnie zachowują dobrą jakość i nadają się do wszelkich zmechanizowanych prac w gospodarstwach ogrodniczych. Na razie doniczki DPY dostępne są w trzech rozmiarach: 12-, 13- i 14-centymetrowe, ale już przygotowana jest forma do produkcji doniczek o średnicy 9 cm i dodatkowo planuje się uzupełnienie serii o pojemniki 10,5-centymetrowe. Zdecydowana większość doniczek (i innych produktów) wytwarzana jest przez Desch IPP z materiałów z recyklingu (pokonsumenckiego – PCR); wyjątkiem są produkty z tworzywa przezroczystego, a także o jaskrawych barwach, otrzymywane z oryginalnego plastiku. Nadal największą popularnością cieszą się przy tym czarne doniczki, które jednak nie nadają się do dalszego recyklingu, gdyż zawierają związki węgla (sadzę). Są one, według informacji E. Melich-Pander, o 10% tańsze niż analogiczne pojemniki w kolorze szarym, których popularność systematycznie rośnie na międzynarodowym rynku, ponieważ podlegają utylizacji i jako PCR są ponownie użytkowane (spełniają wymogi „zrównoważonej”, przyjaznej środowisku uprawy, będącej coraz częściej warunkiem zakupu roślin przez dystrybutorów). Ewa Melich-Pander wskazała doniczki o średnio intensywnym odcieniu szarości oraz ciemnoszare jako bestsellery na globalnym rynku klientów firmy Desch IPP.

Na stoisku przedsiębiorstwa Pöppelmann TEKU®, które zaprezentowało doniczki i palety, jego przedstawiciel Gabriel Staniecki stwierdził, że jako pierwsze wprowadzało ono na rynek pojemniki wykonane z materiału „z odzysku pokonsumenckiego” (PCR) i w 100% nadające się do ponownego recyklingu. Znaczenie takich produktów rośnie, czego skutkiem jest zmniejszający się udział czarnych doniczek w ogólnym obrocie firmy Pöppelmann TEKU®. Gabriel Staniecki zwrócił uwagę na pojemniki w kolorach taupe (beżowoszary) Circular 360, uznając je za dobrze pasujące do wielu roślin, np. wrzosów czy chryzantem. Dodał, że cena takich doniczek jest o 20-30% wyższa w porównaniu z czarnymi. Na ekspozycji widoczne też były palety transportowe barwy jasnoszarej, które również – w przeciwieństwie do czarnych –mogą trafić do zamkniętego obiegu (są od czarnych droższe o 10-20%). Gabriel Staniecki poinformował, że do wytwarzania niektórych produktów wykorzystuje się także materiał z recyklingu poprzemysłowego (Post Industrial Recycling – PIR). Aby wyrobom przyznano certyfikat cyclos-HTP – rozpoznawalny globalnie i wymagany przez wiele międzynarodowych sieci handlowych, świadczący o cyrkularnej gospodarce, jaką prowadzi ich wytwórca – muszą jednak zawierać co najmniej 80% plastiku wyprodukowanego z PCR. Gabriel Staniecki powiedział ponadto, że Pöppelmann TEKU® poszerza asortyment wielootworowych tac do rozsad i sadzonek – z serii BP (35-160 oczek). Wskazał też grupę polipropylenowych, stabilizowanych przeciw UV, wielosezonowych palet o dużych otworach i żebrowanych ściankach, przeznaczonych dla rozsad warzyw (np. papryka czy ogórek) do uprawy pod osłonami.

Polska firma MZ Forma również promuje od kilku już lat szare doniczki z recyklingu, otrzymane w 100% z odpadów pokonsumenckich PCR i nadające się do ponownego przetworzenia, czyli wprowadzenia w odpadowy obieg zamknięty. Ma w swojej ofercie inne proekologiczne produkty, jak pojemniki i tace celulozowe. Ostatnio, zwłaszcza do 2020 r., poszerzała asortyment doniczek w szarym kolorze, odpowiadając na zapotrzebowanie przede wszystkim klientów z Zachodu, ale taka tendencja była odczuwalna również w Polsce (sytuacja w trakcie pandemii osłabiła te przemiany, ze względu na braki tworzyw, boom na rynku ogrodniczym, niedostateczną podaż środków produkcji, na które gwałtownie wzrósł popyt, i zamawianie przez ogrodników „wszystkiego, co dostępne” – do jesieni 2021 r.). W bieżącym roku producenci doniczek borykają się natomiast z wysokimi cenami surowców – niektóre podrożały nawet o ponad 100% –  a dodatkowo z ich ograniczoną dostępnością (w tym PCR-u). – Z racji cen i niedoboru surowców obserwuje się powrót do czarnych doniczek – mówią właściciele firmy MZ Forma. Spodziewają się, że tendencja znowu się odwróci, ale gdy sytuacja w branży ogrodniczej i ogólnie na rynku stanie się bardziej stabilna. Tymczasem uzupełniają asortyment o kolejne rozmiary doniczek z już oferowanych, sprawdzonych serii, reagując na potrzeby klientów. Obserwują jednak u nich obecnie trzymanie się sprawdzonych standardów i wstrzymywanie się od poszukiwania nowości, inwestowania w nieznane produkty.

Doniczki polskiej produkcji pokazał również Floser. Nowością w asortymencie firmy ze Śmigla są pojemniki „kwadratowe” – P9, P11, P14 – nie tylko czarne, ale też w kolorze terakoty oraz szare. Jak powiedział dyrektor Robert Sterna, te ostatnie, nadające się do recyklingu, są o mniej więcej 20% droższe niż czarne. Także ta firma wykorzystuje do produkcji PCR – surowiec ten sprowadza z Niemiec (w 2022 r. uzyskała certyfikat cyclosHTP i w związku z tym bazuje na materiale pewnym, przebadanym, który zapewniają dostawcy zza naszej zachodniej granicy). Robert Sterna przyznał, że kiedyś taki surowiec „z odzysku” był niepotrzebnym odpadem, a obecnie drożeje, wraz ze zwiększającym się zapotrzebowaniem nań i rosnącym znaczeniem recyklingu.

Na tym samym stoisku rzucała się w oczy przede wszystkim nowa doniczkarka P2, która miała oficjalną premierę podczas wystawy Zieleń to Życie 2022. To duża maszyna, wyposażona w stół obrotowy, który mieści 16 doniczek o średnicy 12-32 cm. Wyposażona jest w zasobnik podłoża o pojemności 2 m3. Poza standardową funkcją zasypywania doniczek substratem, maszyna dodatkowo umożliwia jego zsypywanie bezpośrednio na blat stołu, skąd – w razie potrzeby – łatwo dobrać podłoże i dopełnić doniczkę. Doniczkarka jest wyposażona w pneumatyczny dwustronny podajnik doniczek, który charakteryzuje energiczny ruch łapek spychających, co ułatwia podawanie doniczek. Z urządzeniem współpracuje 3-metrowy przenośnik taśmowy z pneumatyczną łapką, która przeciąga doniczki z koła obrotowego na transporter. Robert Sterna poinformował, że doniczkarka P2 została zaprojektowana i wykonana głównie z myślą o szkółkarzach i że planuje się uruchomienie jej produkcji w 2023 r. Dodał, że 5 lat temu Floser wprowadził na rynek pierwszy, uniwersalny model doniczkarki – P1, o mniejszych rozmiarach (przeznaczona jest do doniczek 8-30-centymetrowych). Egzemplarz, który prezentowano na stoisku, był 86. z kolei. Robert Sterna powiedział, że ta kompaktowa doniczkarka, odpowiadająca potrzebom różnych grup producentów roślin ozdobnych, jest coraz chętniej kupowana.