PODosłonami.pl

De Ruiter - Hakumaru 2
Agro-Sorb 2020
Yara od 11 01 2019

Koronawirus SARS-CoV-2 – jak zagrożenie epidemiologiczne wpłynie na branżę ogrodniczą?

W ostatnich dniach wszyscy śledzimy dane na temat rozwoju pandemii powodowanej przez wirus SARS-CoV-2, który powoduje chorobę COVID-19. Przez długi czas żyliśmy w przeświadczeniu, że jest to problem odległy, dotyczący głównie Chin. Niestety, sytuacja na świecie zmienia się dynamicznie w ostatnich tygodniach, liczba przypadków oraz tempo rozprzestrzeniania się choroby w Europie są bardzo niepokojące. Kolejne kraje, również Polska, wprowadzają restrykcyjne przepisy i ograniczenia dotyczące przede wszystkim podróży, gromadzenia się ludzi, a więc również funkcjonowania handlu i sektora usług. Ta sytuacja nie pozostaje bez wpływy na branżę ogrodniczą.

Odwołane targi, wystawy, konferencje, dni otwarte

Już kilka tygodni temu zaczęły docierać do nas informacje o odwoływaniu kolejnych wydarzeń branżowych – począwszy od targów Myplant & Garden w Mediolanie po inne zagraniczne, a także krajowe targi, wystawy https://www.podoslonami.pl/xii-wystawa-tulipanow-wilanowie-odwolana/, konferencje https://www.podoslonami.pl/33052-2/ i dni otwarte https://www.podoslonami.pl/odwolano-tulip-trade-event-2020/ (o odwoływanych imprezach informujemy na bieżąco, w miarę otrzymywania informacji od organizatorów). Niektórzy zrezygnowali nawet z wydarzeń planowanych na maj (m.in. sławna wystawa Chelsea Flower Show) i czerwiec https://www.podoslonami.pl/florystyczne-mistrzostwa-europa-cup-katowicach-przelozone-2021/. Obserwując rozwój pandemii, bez większej przesady można powiedzieć, że w ciągu najbliższych miesięcy wszelkie imprezy masowe stoją pod dużym znakiem zapytania. Nikt nie wie, jak długo to potrwa.

Handel produktami ogrodniczymi

Ograniczenia dotyczące funkcjonowania handlu i sektora usług oraz prac wielu instytucji w Polsce trwają dopiero od kilku dni, wstępnie zapowiedziano je jednak na 2 tygodnie, z możliwością przedłużenia tego okresu. Wiele osób na wiadomości o rosnącym zagrożeniu i wprowadzanych ograniczeniach zareagowało gromadzeniem zapasów, głównie podstawowych produktów spożywczych. Niestety, w tej kategorii rzadko mieszczą się warzywa szklarniowe i owoce, czyli produkty o stosunkowo krótkiej trwałości. Na szczęście dla ogrodników, do tej pory bez większych ograniczeń działają rynki hurtowe, supermarkety i mniejsze sklepy spożywcze. Gorzej jest z drobnym handlem targowiskowym – docierają do nas informacje, że w poszczególnych miastach zamykane są place targowe. To uderza głównie w małe gospodarstwa prowadzące produkcję na zaopatrzenie rynku lokalnego.

W szczególnie trudnej sytuacji są producenci roślin ozdobnych – zarówno tych uprawianych na kwiaty cięte (m.in. trwa sezon pędzenia tulipanów), jak i w doniczkach (m.in. prymule, bratki, rośliny rabatowe i balkonowe). Kwiaciarnie są w większości zamknięte, odwołane są śluby i inne uroczystości, giełdy kwiatowe – choć otwarte – przeżywają zastój. Na rynki hurtowe nie docierają też dotychczasowi klienci z zagranicy, m.in. z Czech i Słowacji. Producentom roślin wczesnowiosennych oraz „rabatówki”, którzy działają na mniejszą skalę, pozostaje głównie sprzedaż w gospodarstwach – ale czy w ten sposób uda się znaleźć nabywców na całość produkcji? Wiele osób, zgodnie z oficjalnymi zaleceniami, ogranicza wyjścia z domów i zakupy do niezbędnego minimum – są to zakupy żywności, leków, środków higieny. Rośliny ozdobne do towarów pierwszej potrzeby, niestety nie należą. Ogrodnicy jeszcze liczą zapewne na coroczne ożywienie rynku kwiaciarskiego przed Wielkanocą, która w br. będzie 12 kwietnia, ale względny optymizm z dnia na dzień maleje.

Tymczasem z reguły ograniczają zamówienia na rozsady i ukorzenione sadzonki roślin balkonowo-rabatowych (często nie odbierają już zamówionych materiałów wyjściowych), choćby z powodu niesprzedanych wcześniejszych upraw i braku miejsca na nowe nasadzenia w szklarni czy tunelu. Można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że kwietniowa, zwykle duża sprzedaż „rabatówki”, tym razem będzie minimalna, zwłaszcza że w Polsce epidemia koronawirusa może być wówczas w szczytowej fazie. Niektórzy przedstawiciele branży roślin ozdobnych zakładają jednak, że w maju ruszy sprzedaż roślin na balkony i do ogrodów, gdyż ludzie – zrezygnowawszy z podróży – więcej czasu poświęcą swojemu otoczeniu. Dlatego, siłą rzeczy, posadzone już w gospodarstwach kwiaciarskich rośliny balkonowo-rabatowe przeznaczone do wczesnego handlu, będą prawdopodobnie przycinane, aby opóźnić ich kwitnienie i skierować na rynek w pełni wiosny.

Pojawiają się już pierwsze, skierowane do rządu nawoływania o konkretną pomoc dla przedsiębiorstw z branży kwiatowej (z inicjatywy sektora florystycznego opublikowano w sieci petycję do premiera, pod którą można się podpisywać   https://www.petycjeonline.com/petycja_przedsibiorcow_brany_kwiatowej_w_zwizku_z_wprowadzeniem_stanu_zagroenia_epidemicznego_wywoanego_wirusem_covid-19?uv=21358394&utm_source=fb_share&fbclid=IwAR20qWdoLR9FKbJ3dWJ0C63GCV7l-kkHM8XDnsgB3jUcJs4MRHfTIHmmRO4).

Rynek warzyw i owoców działa bez większych zmian, a ceny warzyw szklarniowych utrzymują się dotąd na dobrym poziomie. Ogórki szklarniowe sałatkowe (półdługie, gładkie) i brodawkowe plonują już na dobre. Pomidory z upraw doświetlanych (w takiej technologii uprawiane są na niewielką w kraju skalę niemal wyłącznie pomidory malinowe wysokiej jakości) nadal mają dobre ceny i nie ma problemów z ich zbytem. W dużej części gospodarstw dopiero rozpoczynają się zbiory pomidorów z upraw niedoświetlanych, dlatego obecnie stosunkowo niska jest podaż tych warzyw na rynku, co sprzyja utrzymywaniu się wysokich cen. Tym bardziej, że w obecnej sytuacji na rynkach hurtowych poszukiwane są warzywa polskiej produkcji. Konsumenci i handlowcy zaczęli omijać tańsze pomidory z importu. Niestety, zdarza się ciągle, że w sklepach jako drogie pomidory polskie oferowane są pomidory importowane z południa Europy! Praktyki takie mogą się nasilać.

Mimo znacznie lepszej obecnie sytuacji producentów warzyw niż kwiaciarzy, ci pierwsi również mocno obawiają się o przyszłość swojej produkcji, gdyby stan zagrożenia epidemiologicznego się przedłużał i wprowadzone zostałyby kolejne ograniczenia. Rynek zresztą już obecnie się skurczył – chociażby z powodu zamknięcia restauracji, pracy hoteli w ograniczonym zakresie, odwoływania imprez. Nie jest to wprawdzie jeszcze mocno odczuwalne dla branży, ale wynika to jedynie z małej obecnie podaży towaru i sytuacja ta będzie zmieniać się z każdym dniem.

Mniejsi producenci obawiają się również zmiany sposobu oferowania warzyw w sklepach i odejścia od sprzedaży pomidorów czy ogórków luzem. Niewiele gospodarstw, nawet tych dużych, ma obecnie możliwość jednostkowego pakowania produktów. Na naszym rynku dominuje sprzedaż pomidorów w skrzynkach po 6 kg, a ogórków w workach foliowych lub w skrzynkach.

Kto będzie pracować w szklarniach?

To pytanie budzi niepokój wielu producentów warzyw i roślin ozdobnych. Część pracowników z Ukrainy już wyjechała, inni zapewne chcieliby wrócić do swoich domów na Wielkanoc, a nowi nie przyjadą w tej chwili do naszego kraju. Polscy pracownicy, których i tak jest mało, w czasie zawieszenia zajęć w szkole mogą w każdej chwili wziąć wolne na opiekę nad dzieckiem. A co w razie wystąpienia koronawirusa u któregoś z pracowników i wprowadzenia obowiązkowej kwarantanny eliminującej załogę z pracy? Dlatego już obecnie ogrodnicy wprowadzają działania zapobiegawcze i zaostrzony reżim higieniczny, m.in. ograniczają do niezbędnego minimum wizyty w gospodarstwie czy odwiedziny u pracowników, gdy są oni zakwaterowani na terenie gospodarstwa.

Czy nie zabraknie środków produkcji?

Ogrodnicy poważne obawiają się także o to, czy nie zabranie na naszym rynku podstawowych środków produkcji sprowadzanych z zagranicy. Obawy te dotyczą głównie nawozów fosforowych i wielu środków ochrony roślin, nasion. Już obecnie utrudniony jest przepływ towarów przez granicę, samochody ciężarowe stoją po kilkanaście godzin (a nawet dłużej) w korkach. Opóźnienia dostaw wynikają także z często zmniejszonej z powodu choroby liczby pracowników w magazynach dostawców. Polscy producenci martwią się również o przyszłe ceny środków produkcji sprowadzanych zza granicy, na ich poziom wpływ będzie miał wpływ kurs złotego.

4 komentarze do Koronawirus SARS-CoV-2 – jak zagrożenie epidemiologiczne wpłynie na branżę ogrodniczą?

  1. Pingback: Koronawirus i sytuacja na rynku – czy ogrodnicy mogą liczyć na wsparcie?

  2. Pingback: Koronawirus – ciężka sytuacja międzynarodowej branży roślin ozdobnych

  3. Pingback: Kryzys w branży kwiaciarskiej – działania Polskiego Związku Ogrodniczego

  4. Pingback: Rynek warzyw - pomidorów i ogórków szkalrniowych - w czasie epidemii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Syngenta _ Maluno
HortiAdNet